|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Muzeum Produkcji Zapałek
Kilka dni temu zwiedziłam częstochowskie Muzeum Produkcji Zapałek Black Cat. Zabierałam się do tego właściwie już od dawna, ale nigdy nie było okazji. Tym razem się udało :) Do muzeum częstochowskiego bardzo łatwo trafić, a lokalizacja (blisko centrum) ułatwia to przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Poza tym z daleka widoczny jest komin z wielkim napisem "ZAPAŁKI", a więc idziemy w jego stronę i już po chwili znajdujemy się w budynku muzem. I co na nas czeka w środku? Widzimy ekpozycję dotyczącą historii samego muzeum oraz zbiór pudełek i etykiet zapałczanych (nie tylko z Polski). Zaskakującym elementem była kolekcja niesamowitych, miniaturowych zapałczanych rzeźb Pana Anatola Karonia. Wszystkie wykonane zostały li i jedynie rękami autora, bez użycia jakichkolwiek narzędzi! Zebranym w muzealnej sali minirzeźbom można się dokładnie przyjrzeć i, przed przeczytaniem opisu, spróbować zgadnąć co też każda z nich przedstawia. Jest np "Żąglowanie", "Muszkieter", "Kasanowa" oraz rzeźby o zabawnych nazwach, jak "L. Wałęsa skaczący przez płot", "Figa z makiem", "Wylewność pijacza" czy "Zapałka rozerwana przez własną potęcję". Wystawa ze wszech miar nietypowa, ciesząca oko i budząca wielkie zainteresowanie. Ja dodatkowo mam słabość do wszelkich miniaturek :) Zamieszczam zdjęcie kartki kupionej w muzeum, a przedstawiającej niektóre z rzeźb artysty: Po wyjściu z sali wystawowej czeka na nas kolejna niespodzianka - obejrzenie dwóch filmików. Pierwszy, dokumentujący pożar zapałczarni z roku 1913, jest najstarszym zabytkiem polskiej kinematografii, drugi jest filmem współczesnym, z którego możemy dowiedzieć się jak wygląda przebieg produkcji zapałek. Nastepnie, cały czas oprowadzani przez przewodnika, kierujemy się na teren hali zakładu, gdzie zostają nam pokazane wszystkie urządzenia - sieczkarka, bębny, taśmy i różne inne maszyny. Możemy je obejrzeć, zadać dodatkowe pytania dotyczące produkcji, maszyny są nawet na chwilę włączane, po to by zobaczyć jak faktycznie wygląda ich praca. Po wyjściu z hali wracamy do części wystawowej, gdzie zlokalizowany jest sklepik. Możemy zaopatrzyć się w sporą ilość zapałek, pakowanych w rożne rodzaje i rozmiary wielokolorowych pudełek. Wybór jest ogromny - od pudełek tradycyjnych, małych i dużych, po przedziwne kształty, jest też np bardzo eleganckie, drewniane pudełko firmowych zapałek Black Cat. Oto co kupiłam: Pudełka nietypowe - o przekroju kwadratowym i trójkątnym. Kamuflarze - jak je nazywam :) Czyli zapałki kartonowe, które zlewają się z barwnym tłem. Zapałki drewniane, czarne z zielonymi łepkami. Pudełeczko drinkowe. Ładne i zabawne. Były też inne kształty - komórka, but i zegar. A to wszystko co kupiłam: Na powyższym zdjęciu jest też jeszcze inny rodzaj nietypowego pudełka - takie, które jest zamykane na magnes (Camel - pudełko w kolorze złotym z wielbłądem). Nie da się nie podyskutować chwilę nad podobieństwami i różnicami Muzeum Produkcji Zapałek w Częstochowie i Muzeum Filumenistycznym w Bystrzycy Kłodzkiej, które także kiedyś zwiedziłam. W muzeum bystrzyckim jest o wiele bogatsza wystawa pudełek i etykiet zapałczanych (oraz pięknych, różnorakich zapalniczek). Ale jest to, jak nazwa wskazuje, muzeum historii ognia, a więc mamy do czynienia z samym oglądaniem wspaniałych, ale nieruchomych eksponatów, schowanych za szybkami. W Muzeum częstochowskim, oprócz wystawy zapałczanej, mamy niecodzienną okazję zobaczenia na własne oczy całego procesu produkcji. Uważam to za wielką przewagę i fascynującą przygodę, w dzisiejszych czasach bowiem trudno jest znaleźć tak interesujące muzea. To jedyne takie miejsce w Polsce. Warto je zwiedzić! środa, 11 marca 2009, ladyfanaberia
|